Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Diabelskie zęby - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Diabelskie zęby

Diabelskie zęby to z całą pewnością nie temat, który większość z nas poruszyłaby w niedzielny wieczór (lub w jakikolwiek inny wieczór), ale gdybyśmy wszyscy przejmowali się większością, to diabelskie zęby rzadko kiedy oglądałyby światło dzienne. A od czasu do czasu również i one potrzebują światła. Zanim jednak przedstawię je w całej swej piekielności, chciałabym wyjaśnić, dlaczego coś takiego jak diabelskie zęby zagościły w mojej głowie i dlaczego ich obecność okazała się na tyle ważna, aby podzielić się nią z innymi. Otóż odpowiedź jest prosta. Znowu we wszystkim namąciła pani M.

Pani M. jest postacią zasługującą na zupełnie oddzielny wpis, ponieważ regularnie pojawia się i znika, za każdym razem zostawiając jakiś ślad, który spędza mi sen z powiek przez kilka kolejnych dni. Tym razem również pojawiła się niespodziewanie i nawiązując do mojej ukochanej świni z piekła rodem (patrz dwa posty niżej) stwierdziła, iż jest to zwierzę mało sympatyczne. Co więcej, sam temat najprawdopodobniej wydał się jej błahy, a już na pewno nie na tyle ambitny, by popadać w jakiś zachwyt. „Roślina z piekła rodem zrobiłaby chyba większe wrażenie” – napisała. Więc cóż innego mi pozostało? Wyzwania należy podejmować, szczególnie jeśli pochodzą od kogoś tak intrygującego jak pani M. Dlatego to jej w szczególności dedykuję ten wpis, mając nadzieję, iż diabelskie zęby okażą się choć odrobinę bardziej sympatyczne od świni-terminatora.
Przyznam jednak, że zastanawiając się nad roślinami z piekła rodem, jako pierwsze do głowy przyszły mi gigantyczne rośliny mięsożerne, połykające mrówki, pszczoły i żaby, a następnie trawiące je w swoich ruchomych paszczach. W końcu jednak stwierdziłam, że pani M. nie byłaby zadowolona z takiego obrotu sprawy. Na pewno zarzuciłaby mi pójście na łatwiznę i opisanie czegoś, o czym wszyscy wiedzą od dawna. Dlatego stwierdziłam, że rośliną z piekła rodem nie może być roślina mięsożerna. Do widoku takich roślin jesteśmy już mniej lub bardziej przyzwyczajeni. Po kilkudniowym namyśle i dość intensywnej analizie światowych roślin z piekła rodem, wybór padł w końcu na diabelskie zęby. Niezbyt apetycznie wyglądające, ale niewątpliwie fascynujące i rokujące nadzieje na spełnienie oczekiwań pani M.

Diabelskie zęby to nic innego jak grzyby. Pilśniowate, białe grzyby z krwistoczerwonymi kroplami wodnistej wydzieliny, która wypływa z pęcherzyków niczym krew z dziąseł (ciężkostrawne porównanie, ale prawdziwe). Grzyby te posiadają status E, co oznacza, że należą do gatunku wymierającego. Czerwona barwa przypominająca krew jest obecna tylko u młodych osobników. Z czasem staje się coraz ciemniejsza. To jednak właśnie ten czerwony pigment sprawia, iż swoim wyglądem grzyby przypominają krwawiące zęby. I co ważne, nie byle jakie zęby. Diabelski ząb jest chyba nazwą bardziej niż tylko trafną. A jeśli komuś się nie podoba, może sobie wybrać tę, która odpowiada mu bardziej. Do wyboru mamy kilka: począwszy od krwawiącego zęba, przez ząb o czerwonym soku lub krwawiące hydnellum, a skończywszy na truskawkach i kremie. Gdyby ktoś miał wątpliwości, diabelski ząb często jest porównywany do duńskiego ciasteczka z truskawkowym dżemem. Dlaczego duńskiego? Nie wiadomo? Dlaczego z truskawkowym dżemem? To już wiadomo bardziej.
Warto również wspomnieć, że diabelskie zęby są gatunkami rosnącymi dosyć rzadko. Mogą występować pojedynczo lub w skupiskach. Zazwyczaj spotykane są pośród mchu i igieł opadłych z drzew. Dość rozlegle występują w USA, szczególnie w takich stanach jak Oregon, Waszyngton i Alaska. Spotkać je można również w Europie, w takich krajach jak Niemcy, Szkocja, Norwegia (bardzo rzadko), Holandia, Czechy i Polska. W Polsce diabelski ząb znany jest głównie jako kolczakówka piekąca. Dla bardziej zainteresowanych geografią, obecność tych grzybów została również zanotowana w Iranie i Korei.

Ważna informacja: diabelskie zęby nie są jadalne! (Na wypadek, gdybyście pewnego dnia pomyli je z duńskimi ciasteczkami). Ale nie są jadalne nie dlatego, że są trujące (bo nie są), ale dlatego, że wydobywająca się z nich czerwona wydzielina jest tak kwaśna, że nie sposób jej przełknąć.
Czy diabelskie zęby zasługują na miano roślin z piekła rodem? Nie wiadomo. Wiadome jest jedynie to, że rosnące pośród mchu i plujące krwistoczerwoną wydzieliną przykułyby uwagę każdego. Nawet pani M.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o