Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Dlaczego ludzie czytają historie o duchach - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Dlaczego ludzie czytają historie o duchach

Samo słowo duch, a co za tym idzie również i historie o duchach, wywołują zazwyczaj dwa rodzaje reakcji. U bardziej sceptycznych jest to śmiech, u bardziej bojaźliwych strach. Jednak bez względu na to, do której grupy należymy, wiedzę o duchach mamy raczej znikomą. Wiemy, że coś takiego podobno istnieje, że ukazuje się w nocy i że kiedy już zaszczyci nas swoją obecnością, to albo zamieramy w bezruchu, albo zwiewamy, gdzie pieprz rośnie.

O duchach się słyszy, duchy się widzi, ale przede wszystkim o duchach się mówi. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że historie o duchach, prawdziwe czy też nie, są najlepszą rozrywką w chłodne, zimowe wieczory, a efekt jest tym większy, im mniej czasu pozostaje do północy. Historie o duchach z jednej strony nas śmieszą i fascynują, a z drugiej przerażają i na długi czas przepełniają niepokojem. Jednak bez względu na to, które z powyższych emocji przeważają, dla większości z nas duchy nadal pozostają jednym wielkim znakiem zapytania.

Może więc przyszedł czas, aby przyjrzeć się temu bliżej. Czym tak naprawdę jest duch i dlaczego wywołuje w nas takie, a nie inne uczucia? Nawet najmniej zaznajomiona z tematem osoba byłaby w stanie powiedzieć, że duch to ktoś, kto umarł i z jakichś powodów powrócił do świata żywych. Zgadzają się z tym nawet specjaliści, którzy twierdzą, że duchy pojawiają się wówczas, gdy pozostawili po sobie coś niedokończonego. Często przychodzą z tym problemem do ludzi, pragną przekazać konkretną wiadomość oraz prosić, by w ich imieniu doprowadzili tę sprawę do końca. Innym razem po prostu chcą nam coś powiedzieć. Mniej lub bardziej ważnego. Po prostu taką czują potrzebę. Często przybywają również po to, by nas chronić. Przed kimś lub przed czymś. To bez znaczenia. Widzą, co dzieje się w świecie żywych. Widzą, co nam grozi i co w jakiś sposób może nas skrzywdzić. Przychodzą po to, by nas ostrzec, a niejednokrotnie po to, by nas ocalić.   

Dlaczego jednak pokazują się w takiej, a nie innej formie? Dlaczego do nas nie mówią? A jeśli już to robią, to dlaczego w tak dziwny sposób? I tutaj znowu bardziej zaznajomieni z tematem twierdzą, iż duchy, aby ukazać się w choć minimalny sposób lub wypowiedzieć jedno chociażby słowo, zużywają ogromną ilość energii. Aby więc kontakt z nimi miał jakikolwiek sens, potrzebna jest wiedza i ludzkie wyczucie. Do duchów należy mówić powoli. Zadawać pytania proste, na które mogą odpowiedzieć tak lub nie albo w jakikolwiek inny sposób wyrazić odpowiedź twierdzącą lub przeczącą. Bez względu na to, z jakim duchem mamy do czynienia, powinniśmy pamiętać o tym, że kiedyś był częścią świata żywych. Miał swoją rodzinę, pracę. Tak samo jak my kochał i pragnął być kochany. Dlatego powinniśmy traktować go z szacunkiem i starać się zrozumieć powód, dla którego ukazał się właśnie nam. Zazwyczaj dzieje się tak dlatego, że chce nam przekazać jakąś wiadomość. Kiedy już to zrobi, odchodzi i prawdopodobnie więcej już do nas nie wróci.

Powyższe informacje są wnioskami, do jakich dochodzili ludzie, którzy z duchami kontaktują się regularnie. Z naukowego punktu widzenia duchy są jednak czymś zupełnie innym. Są to tak zwane ciała subtelne. Ciała, które żyją nie w niebie, nie w czyśćcu i nie piekle, lecz w miejscu nazywanym czwartym wymiarem. Jest to kolejny wymiar egzystencji, do którego wkracza dusza tuż po tym, jak opuści ciało. Aby jednak mówić o wymiarze czwartym, warto wspomnieć co nieco o wymiarze trzecim, w którym wszyscy żyjemy teraz.

Do wymiaru trzeciego wkraczamy pod postacią dziecka wyposażonego w ciało. Ciało w tym przypadku jest niczym innym, jak zwykłą powłoką, potrzebną nam do tego, aby w trzecim wymiarze przetrwać. Przychodząc na świat, jesteśmy przyjmowani przez rodziców. Przez kogoś, kto się nami opiekuje i kto stopniowo wprowadza nas do wymiaru, w którym mamy pozostać przez czas bliżej nieokreślony. Wiadomo jednak, że nasza powłoka prędzej czy później się zużyje. Możemy o nią dbać bardziej lub mniej, ale z czasem nie będzie się nadawać do użytku. Wówczas przychodzi moment, kiedy z wymiaru trzeciego wkraczamy w wymiar czwarty. Ziemska powłoka niszczeje (proces ten nazywamy śmiercią), a my przenosimy się do wymiaru czwartego. Tam otrzymujemy kolejną powłokę, nazywaną ciałem subtelnym. Jest ona lżejsza i będzie nam służyła podczas całego okresu, który w wymiarze czwartym przyjdzie nam spędzić. I tu też możemy być spokojni. Do wymiaru czwartego nie wkroczymy bez pomocy. Tam bowiem też czekają na nas ludzie (a dokładniej inne ciała subtelne), które stopniowo pomogą nam się do niego przystosować. To właśnie dlatego ludzie znajdujący się na skraju śmierci często widzą i słyszą osoby, które z ich życia już odeszły i które podobno znajdują się na końcu tunelu. Nie jest to nic innego, jak początek wejścia do czwartego wymiaru.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o