Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Kolekcja z piekła rodem - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Kolekcja z piekła rodem

Ludzie tego świata w ostatnich stuleciach posiadali najróżniejsze kolekcje (wcześniej zapewne też, ale archeolodzy mają raczej poważniejsze problemy do rozważania). Posiadały one różne rozmiary, różny charakter i różne powody swojego powstania. Jako że wyobraźnia ludzka już wcześniej nie znała granic (teraz nie zna już ich tym bardziej), niektóre przedmioty kolekcjonerskie przyprawiały i nadal przyprawiają o ból głowy (a jeśli nie o ból, to przynajmniej o jej porządny zawrót), warto im się przyjrzeć chociażby z dystansu. Do niektórych naprawdę lepiej się nie zbliżać, lepiej im się nie przyglądać, a już tym bardziej lepiej ich nie dotykać.

Kolekcje wszechczasów możemy podzielić na dziwne (kolekcje naklejek ze skór od bananów), praktyczne (kolekcje mydeł), mniej praktyczne (kolekcje drapaczek do pleców), zupełnie niepraktyczne (kolekcje futerałów do parasolek), ostre (kolekcje pikantnych sosów), hazardowe (kolekcje kart z wizerunkiem Jockera), jak również podejrzane i mocno niepokojące. Tymi ostatnimi zajmę się teraz. Czytajcie dalej.

Do kolekcji podejrzanych i niepokojących można zdecydowanie zaliczyć kolekcję doktora Adriana E. Flatta, który skompletował wyjątkowo pokaźną kolekcję ludzkich dłoni. Jeżeli myślicie, że ludzkich dłoni nie da się kolekcjonować legalnie, to bardzo się mylicie. Bo kolekcja ludzkich dłoni może być nie tylko legalna, ale również bardzo popularna i promowana na dużą skalę. Szczególnie wtedy, gdy kolekcjonerem jest chirurg ortopedyczny (tak to się chyba fachowo nie nazywa, ale wszyscy na pewno domyślają się, o kogo chodzi).  A zaczęło się od tego, że doktor Adrian E.Flatt, przygotowując się do operacji, które miał przeprowadzić, tworzył odlewy dłoni. Bo takimi właśnie operacjami się zajmował. Z czasem zaczął tworzyć gipsowe odlewy swoich kolegów chirurgów i cały proces z tymi odlewami tak mu przypadł do gustu, że zaczął zachowywać co ciekawsze modele.

Zdawać by się mogło, że do kolekcji dłoni dr Flatta mogła dołączyć każda para dłoni, której odlew zrobił. Nic bardziej mylnego. Kolekcja to kolekcja. Trafiały do niej wyłącznie najciekawsze eksponaty. Do pierwszej kategorii zaliczały się odlewy dłoni znanych i bogatych tego świata. Celebrytów, polityków, astronautów, kompozytorów i pozostałej części śmietanki amerykańskiej. Może nawet nie tylko amerykańskiej, bo na śmietankę wyłączności jeszcze nie dostali. Do drugiej kategorii należały wszelkiego rodzaju anomalie. Dłonie powykrzywiane, powyginane, palce w mniejszej lub większej ilości niż tradycyjnie, dłonie wyjątkowo duże, wyjątkowo małe, wyjątkowo zgrabne i niezgrabne… Można by było pisać bez końca. Zresztą spójrzcie na swoje i sprawdźcie, czy z takich czy innych powodów zakwalifikowałyby się do tejże kolekcji.  

Kolekcja rozrosła się do tego stopnia, że postanowiono zrobić z niej wystawę w Centrum Medycznym Uniwersytetu Baylor, gdzie doktor Flatt nadal pracuje. Tam kształci studentów i pokazuje swoje dzieła, które obecnie zawierają około 100 par dłoni. Jak na ograniczoną liczbę kategorii, kolekcja wydaje się dosyć pokaźna.

Kolekcjonerom życzy się zazwyczaj nieustannego powiększania ich kolekcji. Więc tego samego wypadałoby życzyć doktorowi Flatt. A czego możemy życzyć sobie? Może oryginalnych pomysłów na inne kolekcje? Nie martwcie się, jeżeli ich nie macie. Z braku laku możecie wybrać sobie dowolną cześć ciała i robić z niej odlewy. Nawet jeżeli będzie brakować wam celebrytów, to anomalii zawsze będzie pod dostatkiem. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o