Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Krowie placki z Waranasi - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Krowie placki z Waranasi

Przed rozpoczęciem dogłębnej analizy krowich placków z Waranasi, najpierw wypadałoby napisać chociaż kilka słów o samych krowach. A raczej o świętych krowach, które w Indiach zyskały sobie status nietykalnych. W przeciwieństwie do krów europejskich, krowy indyjskie żyją również w mieście. Co ciekawe, nawet w samym jego centrum. Nie są tam jednak ani trzymane na łańcuchach, ani prowadzane na smyczy, ani nawet pilnowane przez kogokolwiek, kto w Europie dumnie nazywałby siebie pasterzem. Nie. Indyjskie krowy cieszą się wolnością w każdym tego słowa znaczeniu. Bo oprócz tego, że chodzą, gdzie chcą, jedzą, gdzie chcą i załatwiają sobie potrzeby również tam, gdzie chcą, to na dodatek nikt nie ma prawa zakłócać ich spokoju. Gdziekolwiek by się nie pojawiły, zawsze mają pierwszeństwo. I to bez względu na to czy stoją, idą, siedzą czy leżą. Bo w Indiach zasada jest prosta: krowy należy zostawić w spokoju. Można je nakarmić, pogłaskać, nawet wykąpać, ale za nic na świecie nie można ich popchnąć, a już tym bardziej przegonić kijem. Jeżeli więc pewnego razu znajdziecie się w Indiach i niespodziewanie stanie przed wami krowa, nie zapominajcie, że to wy stanęliście jej na drodze. Waszym zadaniem jest usunąć się grzecznie na bok i pozwolić, by krowa przeszła bez zbędnego skrępowania.

Wszystkie krowy są święte. Ale te żyjące w Waranasi są chyba najświętszymi, jakie kiedykolwiek chodziły po tym świecie. Bo skoro Waranasi jest świętym miastem Hindusów, to święte w całych Indiach krowy w tym akurat mieście muszą być najświętsze z najświętszych. Bo tylko te krowy mają pożądany przez wszystkich przywilej kąpania się w świętej rzece Ganges, wylegiwania się na świętych ghatach bez względu na to, ile kremacji jest w toku, a także wałęsania się po świętych ulicach tego najświętszego z najświętszych miasta. Nie ulega więc wątpliwości, że placki produkowane przez krowy z Waranasi mają o wiele większą wartość od wszystkich pozostałych placków. A krowie placki w Indiach mają wartość ogromną. Jaką, zaraz się dowiecie.  

Najprościej rzecz biorąc, w tak dużym kraju i przy tak licznym społeczeństwie nic nie może się zmarnować. A już tym bardziej tak przydatny i wielofunkcyjny materiał, jak krowie łajno. Jednym z najważniejszych jego zadań jest funkcja izolacyjna. Świeże łajno krowie miesza się najpierw z sianem, dokładnie ugniata, a następnie formuje duże, okrągłe placki, które potem z kolei suszy się na słońcu. Tak wysuszonymi plackami pokrywa się glinianą chałupkę, zapewniając jej idealną warstwę izolacyjną. Co więcej, wysuszone krowie placki są wodoodporne, więc stanowią doskonałą ochronę przed deszczem. Ale tak naprawdę nie trzeba czekać, aż uformowane ze świeżego placka okręgi wysuszą się na słońcu. Jeszcze wilgotne i wymieszane z sianem można bezpośrednio przylepiać do glinianej chałupki. Taka konsystencja pozwala nam również na odciśnięcie lub ręczne uformowanie dowolnie wybranego wzoru. Tym oto sposobem pobudzana jest również nasza kreatywność.
Handlowanie krowimi plackami w Indiach jest doskonałym biznesem. Najlepszej jakości krowie placki można nawet zakupić przez internet. Oblepione nimi gliniane chałupki też pewnie czasami są na sprzedaż. Aż strach pomyśleć, jaką cenę osiągnęłaby taka nieruchomość w Waranasi.
Ale nie tylko rynek nieruchomości kręci się wokół krowich placków. Rynek papierniczy również. Hindusi cenią sobie recykling, także nie zdziwcie się, jeżeli w księgarniach znajdziecie książki czy zakładki wykonane z przetworzonego krowiego łajna. Takie produkty w Europie zrobiłyby prawdziwą furorę. Gdyby ktoś z was nie miał pomysłu na biznes, a chciałby zrobić coś kreatywnego, zachęcam do otworzenia się na rynek indyjski i do pracy wyłącznie na naturalnych produktach.   
Ale to jeszcze nie wszytko. Wysuszone krowie placki są także świetnym przedmiotem zabaw. Każdy z nas lubi przecież czymś rzucać. I niekoniecznie musi to być talerz lub puszka z pomidorami. Czym według was można rzucać lepiej niż okrągłym plackiem pochodzącym od świętej krowy? Jedną z najbardziej rozpowszechnionych gier w Indiach jest właśnie rzucanie plackami. Zawodnik, którego placek wyląduje najdalej, zostaje ogłoszony zwycięzcą. Kolejna gra polega na tym, że każdy dostaje własnego placka i zapisuje na nim wybrany przez siebie numer. Wszystkie placki są następnie układane na terenie, na który zostaje wypuszczona krowa. Wysuszony i oznaczony numerem placek, na którym wyląduje świeży placek prosto od krowy, zostaje uznany za szczęśliwy, a jego właściciel ogłoszony zwycięzcą. I jak tu nie lubić zabaw na świeżym powietrzu?

Kolejną, a zarazem bardzo ważną funkcją krowich placków jest dostarczanie ognia. Są one bowiem idealnie palącym się materiałem, powszechnie używanym w hinduskiej kuchni. Bo co może być bardziej logicznego od smażenia placków na piecu opalanym innym plackiem? Co ciekawe, smakują podobno najlepiej właśnie z pieca opalanego krowimi plackami Jako że te są dosyć dużych rozmiarów, przed włożeniem do pieca muszą zostać połamane lub pokruszone.  Proszę Państwa, tutaj nie ma się czemu dziwić. Nie musimy tej metody kopiować, ale nie powinniśmy jej krytykować. Bo dopóki Hindusi rozróżniają jedne placki od drugich, my – zagraniczni goście i wielbiciele indyjskiej kuchni – możemy spać spokojnie.  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o