Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Najsmutniejsze miejsce na Ziemi - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Najsmutniejsze miejsce na Ziemi

To, że na świecie istnieją najróżniejsze kategorie miejsc, o tym wiemy wszyscy. Pisano już o miejscach uważanych za najbardziej niebezpieczne, najbardziej tajemnicze, najciekawsze, najnudniejsze, najdroższe czy najbardziej odizolowane, ale chyba rzadko kiedy pisze się o miejscach najsmutniejszych . Jeżeli już ktokolwiek o nich pisał, zazwyczaj kontekst był jeden i ten sam – historyczny. Wojny, ludobójstwa i wiele innych powodów, dla których dane miejsce zostało uznane za najsmutniejsze (o ile określenie to jest trafne) lub po prostu za najbardziej tragiczne.
Ja dzisiaj podejmę się podobnego wyzwania, choć miejsce, które zamierzam opisać, z wojnami czy ludobójstwem będzie miało niewiele wspólnego. Sam kontekst będzie też pewnie mało wstrząsający. Ale będzie smutny. To nie ulega żadnej wątpliwości. Bo wszędzie tam, gdzie spotykamy ludzi znajdujących się na krawędzi życia i śmierci, tam radości jest raczej niewiele.

Aby móc chociaż przez chwilę poczuć to, co czuje około 50 000 mieszkańców pewnego miasta, musimy przenieść się do Peru. A dokładniej w Andy. Na wysokość ponad 5.000 m.n.p.m. do miejsca nazywanego Białym Piekłem. Albo Slumsami Nieba. Dla rządu peruwiańskiego i dla ludzi, którzy nie mają pojęcia, co takiego skrywa w sobie ten najwyżej położny zamieszkały obszar na ziemi, na mapie widnieje jako La Rinconada. Zapamiętajcie dobrze tę nazwę. La Rinconada.

Bo jest to takie miejsce, w którym każdy przeciętny człowiek miałby problem ze złapaniem oddechu i normalnym funkcjonowaniem, nie mówiąc już o spędzeniu w nim nocy. A jednak 50 000 ludzi (również przeciętnych) zdecydowało się tam zamieszkać na stałe. A dlaczego? Wszystko przez kopalnię. Przez kopalnię złota, w której prężnie działa Korporacja Ananea i która bardzo chętnie wykorzystuje każdą parę rąk, by wzbogacić się o kolejne bryłki złota.

I tak naprawdę szokujące nie jest wcale to, że jakaś tam korporacja działa sobie w kopalni i daje pracę dziesiątkom tysięcy Peruwiańczykom, którzy zdecydowali się na tenże krok w akcie desperacji i w wyniku bardziej niż beznadziejnej sytuacji, w jakiej znajdowali się na nieco niższej wysokości, lecz to, że za 30 dni morderczej pracy nie dostają ani grosza. Owszem. Pracują za darmo. Jedynym przywilejem, jaki posiadają, jest to, że ostatniego dnia każdego miesiąca mogą zabrać z kopalni tyle materiału, ile są w stanie unieść na plecach i zobaczyć czy szczęście im dopisało. Jak można się domyśleć, dopisuje raczej średnio. Praca ta, jak ją nazywają, jest więc na pograniczu niewolnictwa. Co więcej, miasto nie posiada systemów kanalizacyjnych. Zanieczyszczenie jest ogromne, a jedynym sposobem na wydostanie się z tego piekła są oblodzone drogi prowadzące w dół. Do drugiego piekła.

Tak właśnie wygląda najsmutniejsze (i najwyżej położone) miasto na ziemi. Czy kiedyś utraci ten status? Ciężko powiedzieć. Pewnie tak długo, jak złoto będzie należało do jednej z najbardziej niezrozumiałych ludzkich słabości, tak długo miejsca typu La Rinconada będą miały pełne ręce roboty. Siarczystej roboty.   

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o