Miejsca i historie, które zasługują na swoją własną powieść
​lub przynajmniej na jej znaczną część.

Rzeka życia i śmierci - Isabel Fuentes Guerra
Powrót

Rzeka życia i śmierci

Dzisiejszy wpis będzie trochę nietypowy. Powiedziałabym nawet, że będzie zupełnie inny od tych, które pojawiły się do tej pory. Zazwyczaj bowiem opisuję miejsca i historie, które dzięki swojej naturze, tajemniczości i wyjątkowości, mogą stać się czyjąś inspiracją do napisania książki. Dziś jednak chciałabym podzielić się z wami czymś zupełnie odwrotnym. Mianowicie, chciałabym przedstawić wam powieść, która powstała już jakiś czas temu i która z kolei opisuje miejsce, którego jeszcze nie ma. Czy w przyszłości takie miejsce będzie? Nie wiadomo. Może prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto zdecyduje się je stworzyć, a tym samym przyczyni się do ludzkiej zagłady lub wybawienia. A czego dokładnie? Trudno powiedzieć.

Całe to zamieszanie powstało w wyniku książki pt. „Nieśmiertelny”, którą stworzył (i bardzo dobrze, że stworzył) argentyński pisarz Jorge Luis Borges. A co takiego w niej opisał? A opisał rzekę. I to nie byle jaką rzekę. Tylko rzekę, która zmazywała z ludzi śmierć. Wystarczyło napić się z niej odrobinę wody, by zaraz potem stać się nieśmiertelnym i zacząć cieszyć się długim, beztroskim i teoretycznie szczęśliwym życiem.

A teoretycznie, ponieważ w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Trudno było bowiem stwierdzić, aby ludzie, którzy zamieszkiwali tereny nad rzeką, zasilali grupę najszczęśliwszych istot na ziemi. Wszyscy bez wyjątku wyglądali na niezwykle wyczerpanych. Być może dlatego, iż przed dotarciem do rzeki, musieli pokonać olbrzymi labirynt nazywany Miastem Nieśmiertelnych. A być może dlatego, że perspektywa życia z nieograniczoną liczbą dni przerastała ich pod każdym względem. Jaki był rzeczywisty powód? Chyba nawet oni nie znali jednoznacznej odpowiedzi.
Ich cierpienie wręcz biło po oczach. Oprócz zmęczenia, na ich twarzach wyraźnie było widać smutek, przygnębienie, czyli wszystko to, co ze szczęściem ma niewiele wspólnego. Ludzie ci nie byli w stanie się poruszać, a jeden z nich nie był nawet w stanie się podnieść. Według opisu głównego bohatera, który po długiej i ciężkiej podróży dotarł w końcu do rzeki swoich marzeń, na piersi z ledwością poruszającego się człowieka ptak uwił sobie gniazdo.

Co takiego sprawiło, że ludzie ci zostali doprowadzeni do takiego stanu? Czy rzeczywiście była to perspektywa życia bez końca? Czy może brak chęci, motywacji i pomysłu na to, w jaki sposób to życie przeżyć?
Naukowcy są coraz bliżej rozwiązania. Perspektywa znalezienia lekarstwa na śmiertelność zbliża się do nas wielkimi krokami. Nie ulega wątpliwości, iż najmłodsze pokolenia prędzej czy później będą musiały stanąć twarzą w twarz z najważniejszym wyborem w ich życiu: czy umrzeć, czy pozostać przy życiu na wieki? Będzie to niewątpliwie jeden z największych dylematów, jakim przyjdzie im się spotkać.

W pierwszym przypadku, sytuacja jest raczej jasna. Bez względu na to, jak wiele szczęścia czy nieszczęścia zaznają, to zarówno pierwsze, jak i drugie, prędzej czy później dobiegnie końca. Drugi przypadek jest nieco bardziej skomplikowany. A skomplikowany jest dlatego, iż w chwili obecnej i jeszcze przez bardzo długi czas będzie on jedną, wielką tajemnicą, odrywaną przez tych, którzy zdecydują się żyć na wieki. A w jakim stanie zastaniemy ich za sto, dwieście czy nawet tysiąc lat? Odpowiedź poznamy chyba tylko wtedy, jeżeli zdecydujemy się na taki sam krok. I kto wie… Może wszyscy będziemy najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem.  O ile wcześniej w akcie desperacji nie rzucimy się w rwący nurt nieśmiertelnej rzeki lub nie padniemy pod jakimś drzewem z ogromnym gniazdem i szczęśliwą ptasią rodziną ćwierkającą na naszych piersiach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o